Przez tak wielu uznawane za najbardziej liberalny kraj Stany Zjednoczone Ameryki niechybnie zbliżają się w kierunku socjalizmu. Co to ma wspólnego z grami? A to, że 11 stanów, z których złożone jest to państwo chce wprowadzić zakaz sprzedaży „brutalnych” gier osobom poniżej osiemnastego roku życia.

Autorem tego genialnego przepisu jest senator Kalifornii Leland Yee. Sam pomysł narodził się już w 2005 roku, jednak dopiero teraz wszystko ma zostać sfinalizowane. W ten oto piękno sposób w Connecticut, Floridzie, Hawajach, Illinois, Louisianie, Maryland, Michigan, Minnesocie, Mississippi, Texasie oraz Virginii już niedługo kupić gry uznane przez władze za brutalne będzie można dopiero po ukończeniu osiemnastego roku życia. Należy w tym miejscu wyjaśnić, że w Illinois, Louisianie i Michigan już od jakiegoś czasu istnieje prawo ograniczające dostęp młodzieży do tego typu produkcji.

Yee uważa, że wprowadzenie takich restrykcji wyjdzie oczywiście wszystkim na dobre, a w szczególności osobom, którym zakaże się styczności z tytułami dla nich „nieodpowiednimi”, gdyż jak mówi pomysłodawca z badań 100 naukowców wynika, iż gry „brutalne” mają zły wpływ na psychikę dzieci nimi się delektującymi w późniejszym okresie ich życia.

Poza tym przepisy przewidują wprowadzenie nowych oznaczeń. Na opakowaniach gier nie zobaczymy już sławnych oznaczeń ESRB. Zamiast tego w ich miejscu znajdzie się wielka czarna nalepka z białym napisem „18”.

Co to właściwie oznacza „brutalna” gra? Czy naprawdę ludzie u władzy powinny decydować o tym co wolno dzieciom a nie ich rodzicie, jeśli nie szkodzą przy tym reszcie? Czy u nas, również potrzebne są podobne uregulowania prawne?