Najnowsza samochodówka EA, która miała zatuszować złe wrażenie po kiepskim NfS: Undercover od czasu premiery narobiła sporo szumu w świecie wirtualnych wyścigów. Burnout Paradise pojawił się na konsole w styczniu zeszłego roku. Teraz przyszła kolej na blaszaki. Czekaliśmy prawie 8 lat, ale po tym co zobaczyłem jestem pewien, że ta gra podbije cały świat.

Instalacja trwa kilka minut. Potem już gramy. Na początku spotykamy niestety mały minus-nie można stworzyć bowiem własnego profilu o nazwie administratora. Wciskamy start i jazda. No nie tak od razu oczywiście, jeszcze wczytywanie, które za pierwszy razem trwa trochę czasu . Zabawę rozpoczynamy z poturbowanym samochodem, ale wystarczy zajechać do mechanika i już wygląda jak nowy. Później na stację paliw po pełen zapas nitra. Sterowanie zostało trochę zmienione w porównaniu do podstawowego a dokładnie, zamiast strzałki do góry jako gaz jest ” A”, a zamiast strzałki w dół ”Z”. Z początku sprawia to pewne trudności, ale po jakichś 30 minutach nabieramy nieco wprawy. Jedziemy dalej.

Burnout Paradise

Konkurencji jest pięć. Oto one:

  1. Wyścig – Jest to najzwyklejszy sprint od jednego do drugiego punktu, w którym pierwszy na mecie wygrywa. Co prawda punktów na mapie do których się ścigamy jest tylko kilka i zawsze znajdują się w tym samym miejscu, ale mnie bynajmniej nie przeszkadza to w dobrej zabawie.
  2. Akrobacje – To zawody przeznaczone dla tych, którzy lubią driftować, skakać oraz kręcić w powietrzu beczki, bowiem właśnie za to przyznawane są tutaj punkty. By wygrać trzeba w ograniczonym czasie osiągnąć podany wynik punktowy.
  3. Ścigany – Typowy wyścig do punktu z tą małą różnicą ścigamy się z kierowcami, którzy na nas polują. Nasze zadanie to po prostu dojechanie do wyznaczonego miejsca bez całkowitego rozwalenia samochodu, co czasami jest bardzo trudne.
  4. Pirat – Jest chyba najprzyjemniejszą ze wszystkich konkurencji, polega bowiem na przepychaniu się z przeciwnikami oraz rozwalaniu ich aut. Żeby wygrać należy osiągnąć podany wynik minimalnej liczby zniszczeń oraz tak jak poprzednio nie dać całkiem rozwalić swojego wozu.
  5. Piekielna trasa – Ostatni z trybów rozgrywki jest jazdą na czas z punktu A do punktu B. Nagrodą w każdych zawodach jest specjalny, ulepszony model samochodu, którym jechaliśmy.

Każde zwycięstwo w powyższych zawodach zmniejsza liczbę wyścigów, które musimy wygrać, by uzyskać o klasę wyższe od obecnie posiadanego prawa jazdy. Ma to zastąpić brak typowej kariery lub jakiejś osi fabularnej. Niektórym to pasuje, innym nie.

Oprócz zdobywania coraz to wyższych licencji prawa jazdy, zadania, które na nas czekają to m.in. ustanowienie rekordowych czasów przejazdu na każdej z ulic, ustanowienie rekordowych zniszczeń na każdej z ulic, znalezienie wszystkich parkingów, wykonanie specjalnych skoków z ramp umieszczonych na ulicach Paradise City czy znalezienie wszystkich skrótów. Tym bardziej, że oprócz samochodów w grze znajdziemy także motocykle. Co prawda maszyn dwukołowych jest bardzo mało, tak, jak wyścigów oraz konkurencji dla nich.

Tryb multiplayer oferuje wszystkie znane nam z konsol tryby, czyli przede wszystkim wolną jazdę po mieście ze znajomymi oraz wykonywanie specjalnych grupowych zadań. Oczywiście dostępne są także klasyczne rodzaje wyścigów. Dodatkowo The Ultimate Box zawiera rozszerzenie przeznaczone do rozgrywki wieloosobowej przy jednym komputerze – dodatek ten w wersji na X360 jest płatny, dlatego tym bardziej ucieszyłem się, że został dodany. Dodatek imprezowy przeznaczony jest maksymalnie dla ośmiu graczy, którzy kolejno zmieniają się przed klawiaturą.

Burnout Paradise

Kolejnym z wielkich atutów Burnout Paradise jest piękna oprawa graficzna. Przede wszystkim należy wymienić tutaj widowiskowe kraksy, podczas których gnie się blacha, szyby lecą w proch, a części auta dosłownie rozsypują się dookoła niego. Zniszczenia generowane są w czasie rzeczywistym, a to oznacza, że za każdym razem są one inne. Kraksy z BP mogą rywalizować jedynie z tymi z GRiD’a – reszta konkurencji jest daleko w tyle. W porównaniu do wersji konsolowej pecetowy Burnout jest ładniejszy. Drobne różnice było widać już na pierwszy rzut oka, jednak by w pełni zobaczyć piękno dopracowanej grafiki musiałbym mieć dużo mocniejszy sprzęt – w końcu The Ultimate Box na komputery obsługuje wyższe rozdzielczości, niż ten na konsole. Dźwięk również nie ustępuje grafice. Odgłos odpalanego samochodu, pisk opon i warkot silnika wykonane są świetnie.

Burnout Paradise The Ultimate Box to po prostu fenomenalna gra. Ma oczywiście swoje minusy, ale są prawie niewidoczne. Najpoważniejszym z nich są wysokie wymagania sprzętowe, ale optymalizacja zrobiona jest wprost genialnie(w przeciwieństwie do chociażby GTA IV). Nie można stworzyć gry idealnej, ale studiu Criterion prawie się udało.