Jeśli nie mamy nerwów z żelaza a wcześniej graliśmy w TDU a nie TrackManie to lepiej nałykać się tabletek na nerwy nim zaczniemy grać. Ja niestety tego nie zrobiłem i o mały włos moja kierownica nie wyleciała przez okno razem z grą dnia pierwszego. Krótko mówiąc ta gra bardziej trafi do ludzi przekładających emocje nad realizm.

Po zagraniu w demo stwierdziłem, że warto tą grę zaliczyć, jednak pierwszy kontakt z wersją pełną zaliczyłem z kierownicą i… Dwoma godzinami szukania odpowiednich ustawień abym nie winił sprzętu za efektowne wypadki.

Get Redy..

Jeśli już zmęczymy ustawienia warto pojeździć trochę po za „GRID World” i opanować ten szatańsko zręcznościowy model jazdy. Choć by nie wiem co pierwszy wyścig to ból i zgrzytanie zębów. Można za to obejrzeć jak dobrze zrobiony jest model zniszczeń.
Race Driver: GRIDTutaj prawdopodobnie wiele ludzi zastanowi się dla czego Codemasters tak zepsuło cudowną serię Toca. Ale to naprawdę tylko pierwsze wrażenie, które z każdym wyścigiem jest co raz lepsze. Tempo i niesamowita dynamika wyścigów którą prezentuje GRID zdaje się pokazywać nowicjuszą, że to gra tylko i wyłącznie dla komputera. Jednak po przejechaniu 5 wyścigów warto zwiększyć poziom trudności.

…start!!!

Wiadomo, że błędy to rzecz ludzka i przydarzają się każdemu. A więc jeśli źle pokonamy zakręt i wykręcimy bączka lub spotkamy się z barierą zawsze pozostaje możliwość włączenie powtórki, cofnięcia się o kilka sekund i powtórzenie manewru. Brzmi pięknie? Tak i do tego to prawda. (!) Jeśli nie znamy torów, ponieważ zaczęliśmy od razu od kariery to rozwiązanie jest genialne z racji na brak możliwości odbycia treningów przed wyścigiem. Trzeba zaznaczyć, że przeciwnicy nie będą się patyczkować jeśli źle podejdziesz do zakrętu i po prostu mogą obić ci facjatę.

Nerwy, presja, agresja, radość i szczęście. Można jeszcze dalej wymieniać ale dokładnie tego (i innego) można doznać na każdym korku w Race Driver. To było jednym z celów priorytetowych jeśli chodzi o kolegów z Codemasters. I trzeba przyznać, że naprawdę im się udało.

Bardzo podobać się może ciągła walka kierowców o każdą pozycję i liczne błędy popełniane przez wirtualnych rywali (ale to nic nowego). Ciasnota pierwszego wirażu obecna jest wszędzie (po za driftem oczywiście) i ta szarpanina o jak najlepszą pozycje przed i po zakręcie. Tego nie da się opisać słowami. Naprawdę trzeba w to zagrać. Nawet na niższych poziomach trudności nie możemy odpuścić sobie gdy prowadzimy, bo zawsze możemy na plecach poczuć oddech przeciwnika.

Bum… Ups!!!

I tutaj nie ma żartów, bo każde mocniejsze uderzenie w bandę lub nagle zatrzymanego przeciwnika w 99% kończy się kasacją i marnym ups. Trzeba przyznać, że twórcy nie obijali się i stworzyli kolejny świetny a raczej genialny model zniszczeń. Często gdy niestety dojdzie do tego przykrego momentu możemy się pocieszyć oglądając fantastyczny ragdoll naszego pojazdu.

Mimo wszystko nadal możliwa jest jazda kontaktowa, bo nic nam się nie stanie jeśli stracimy zderzak lub zyskamy rysę. Często emocje są tak Race Driver: GRIDwielkie, że nie da się opanować tego i po prostu podziwiamy latające odłamki samochodów. W końcu lepiej pocałować przeciwnika niż wypaść z trasy ratując samochód. Często zdarzy się jednak większe bum, które pozwoli nam nadal jechać mimo uszkodzonego silnika lub układu kierowniczego (czy innego komponentu ale to chyba z skądś znamy)

Nie ma się co martwić, ponieważ cudowne zniszczenia zdarzają się też innym. Np. eksplozja silnika, lub normalna banda.

Oprawka

Ale gra na emocjach i zniszczeniach się nie kończy. Mamy jeszcze świetnie dobraną muzykę, dźwięki i grafikę.
Ja osobiście nagrałem sobie genialne tło muzyczne znajdujące się w menu. Muzyka generalnie jest dobrana odpowiednio i bardzo trafnie do sytuacji. W czasie wyścigu możemy posłuchać czegoś trzymającego w napięciu i podnoszącego ciśnienie. Po wyścigu raczej trochę luzu i „łubu dubu”. Dźwięki samochodów. No cóż przyczepić się nie można i nie szukajmy na siłę błędów, ponieważ jeśli wyłączymy muzykę można się delektować dźwiękiem swojej maszyny.

Graficznie widzimy kolejny sukces ekipy z pod barw Codemasters. Co prawda nie ma takich fajerwerków jak w Crysis’ie ale naprawdę nie ma na co narzekać a i na niższych detalach możemy zagrać na słabszym/starszym sprzęcie. Szatę graficzną można porównać do tej widzianej w Dirt i dodać spokojnie dwa oczka do oceny.

Kariera sama w sobie

W końcu to centrum gry a więc o tym wspomnieć trzeba. W tym Race Driver jesteśmy po prostu zwykłą szarą komórką wyścigową, w którą postanowiono zainwestować. Zakupiono dla nas również wózek ale nim mechanicy doprowadzą go do stanu używalności będziemy jeździć dla innych teamów i zarabiać pieniądze jak i reputację. Kiedy to już pojeździmy trochę wreszcie nadchodzi ten cudowny moment założenia własnego teamu.

Najważniejsze w grze to zdobywanie licencji i kasy. Licencje określają nam gdzie możemy startować (Europa, USA czy Japonia). Zaczynamy od trzech podstawowych ale warto się jednak skupić na jednym rejonie, bo im wyższa klasa tym większa kasa w naszej kieszeni. Jest również możliwość wystartowania gościnnie dla innego teamu ale nie jest to zbytnio opłacalne więc jeśli tylko możliwe jest startowanie dla własnego teamu to róbmy to.

Oczywiście do ścigania się potrzebne są nam auta. Ale to żaden problem. Po wejściu do wyścigu przechodzimy dalej do wyboru auta gdzie możemy porwać już zakupiony samochód lub poszerzyć sobie horyzonty o nowy wózek. Można też kupić samochód na ebay’u (!) zaoszczędzając parę groszy ale trzeba uważać aby nie kupić kilkukrotnie złomowanego pojazdu.

Kierowców dwóch lub więcej

Race Driver: GRIDW teamie nie koniecznie musimy być sami a w ręcz nie powinniśmy. W momencie zdobycia jednej z licencji drugiego poziomu możemy zatrudnić dodatkowego kierowcę. Jest tylko kilka problemów. Nasi zespołowi koledzy zbierają część pieniędzy z wygranych i wymagają zapłaty za siebie tz. Dojście do naszego zespołu. Jednak wszystko to daje tylko dodatkowe punkty naszemu zespołowi.

Warto jednak zapamiętać, że kierowca specjalizujący się w wyścigach samochodów turystycznych niezbyt sprawdzi się w drifcie. Ponad to każdy z kierowców ma określony poziom umiejętności lub agresji (itd., bo współczynników jest sześć).
Ale gdzie kierowcy i zespoły tam sponsorzy. No właśnie. Ci pojawiają się z biegiem czasu i dają ci kasę za wywalenie na swój piękny wóz swoich nalepek. Często pojawiają się również pewnego rodzaju wyzwania od sponsorów. Są to pewnego rodzaju premię za spełnienie oczekiwań sponsora czyli np. dojechanie na pierwszym miejscu czy ukończenie wyścigu w pierwszej trójce.

Słów uznania brak

Mi dosłownie ich brak dla twórców. Jedyne co mogę jej zarzucić to brak minusów. Z gry największą przyjemność można czerpać oczywiście dopiero po podłączeniu kierownicy, ponieważ klawiatura to badziew do samochodówek a pad to stan pośredni ale naprawdę wart zagrać choć by na klawiaturze. Większość może nie zgodzić się z moją oceną a to z racji na to, że np. nie ma takiej swobody jak TDU, początek gry jest ze względu na poziom tylko dla twórców i botów oraz, że nie przypomina również świetnego poprzednika. Mimo wszystko zaryzykuję i dam jej dychę ze względu na grywalność wychodzącą po za skalę, genialny klimat i emocję, które są nieodzownym elementem owej produkcji.